BARANIA GÓRA

20.08.2011

Kolejny dzień pobytu w Beskidzie Śląskim pogoda dopisywała, więc z ochotą ruszyliśmy na Baranią Górę 1220m n.p.m.

Ruszamy z Istebnej zielonym szlakiem przed nami niespełna cztery godziny marszu. Początek trasy biegnie lokalną drogą, mijając Ośrodek Sportowy na zboczu Złotego Gronia, pasące się owce na górskich pastwiskach.

Po pół godzinie docieramy do Schroniska Zaolzianka, skąd dalej kierujemy się lokalną drogą, którą biegnie szlak, po drodze podziwiając w oddali panoramy Beskidu Śląskiego.

Prawie po dwóch godzinach marszu wspinamy się na Karlówkę, szczyt ukryty w lesie, skąd dalej zielonym szlakiem ruszamy do naszego celu.

Po monotonnym marszu wśród lasu i tego co po nim zostało docieramy do Muzeum Historii Turystyki Górskiej, gdzie zbiegają się szlaki: czerwony, zielony i niebieski, tutaj też jest Schronisko PTTK. Chwila odpoczynku, wśród fajnego muzeum…

Ruszamy do naszego celu wchodząc na terytorium Rezerwatu Barania Góra. Szlak się zapełnia turystami.

Po prawie trzech i pół godzinie docieramy do naszego celu czyli Baraniej Góry, na szczycie znajduje się platforma widokowa z której widać niemal całą panoramę Beskidu Śląskiego i zniszczenia jakie zostały poczynione w lasach w tym paśmie. Zresztą sama Barania Góra jest bardzo zniszczona, podobnie jak  otaczający ją rezerwat szczególnie od strony Barańskiego Gronia, drzewostan tutaj praktycznie przestał istnieć. Na samym szczycie sporo turystów, powód jest prosty, prowadzą tutaj liczne szlaki, których stopień trudności jest łatwy przynajmniej my tak to oceniamy. Widok zniszczeń drzewostanu robi wrażenie i pozostaje w pamięci.

Po posileniu się, obskoczeniu platformy, sesji foto, ruszamy w drogę powrotną. Zamiary były by wracać przez Kubalonkę ale chęci były mniejsze i ostatecznie powrót był tą samą trasą co wejście. Fajna całodniowa wycieczka.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.