BUSOV
18.05.2011

Kolejny dzień w Beskidzie Niskim tym razem przed nami do zdobycia najwyższy szczyt tego pasma, położony po stronie słowackiej. Ruszamy z Wysowej zielonym szlakiem, docierając do rozwidlenia na granicy gdzie odbijamy na zóty szlak, którym mamy dotrzeć do małej miejscowości Cigelka.



Żóty szlak podąża odkrytą doliną rozpościerając śliczne widoki na otaczający nas Beskid.



Docieramy do miejscowości Cigelka, gdzie kończy się szlak żółty. Miejscowość jak większość słowackich przygranicznych wiosek, ospała choć szczerze mówiąc mało ciekawa, jedynym punktem dodającym adrenaliny jest enklawa na obrzeżach, w której zamieszkują Cyganie… Po zaczepce przez cygańskie dzieci wołające o cukierki (sposobem było użycie przez Roberta P. języka angielskiego i dzieci się „odczepiły”) podążamy zielonym szlakiem, który za miejscowością skręca w las i tutaj zaczął się nasz problem zgubiliśmy szlak, gdyż oznaczenie na tym odcinku jest kiepskie.

Ruszyliśmy leśną drogą którą odkryliśmy na mapie bez szlaku i chyba był to traf w setno, bo jak potem się okazało droga była znacznie łagodniejsza niż wejście szlakiem.




Po leśnej wędrówce docieramy na Busov (1002 m n.p.m.) już pod samym szczytem rozpościerają się urokliwe widoki podobnie jak i na samy szczycie, gdzie w spokoju można odpocząć (zero piechurów).



Tradycyjnie wpis do „szczytowego pamiętnika”, spojrzenie na termometr (tak tak jest też termometr:-)).




I podziwianie widoków miedzy innymi na polską stronę Beskidu. Po nasyceniu się widokami ruszamy w drogę powrotną tym razem już zielonym szlakiem, którym mieliśmy wchodzić. Szlak okazał się dość stromy na szczęście schodziliśmy, po drodze napotkaliśmy rozwijający się dziki czosnek dający niezapomniany zapach. I ponownie cygańska enklawa, wioska Cigelka, urokliwa dolinka i granica a potem już nasza baza Wysowa.
